Z Makarskiej podążyliśmy dalej na północ. Zamieszkaliśmy na przedmieściach Trogiru, a na pierwszy ogień zwiedzania poszedł Split.
W Splicie, jak się okazuje, atrakcja jest jedna - dawna rezydencja któregoś tam cesarza rzymskiego, który, jako że pochodził z okolicy, wybudował tu sobie rezydencję, w której osiadł na emeryturze. Z czasem dość swobodnie modyfikowano sobie budynki, które się w niej znajdowały (przede wszystkim znacznie powiększono ich liczbę - z kilkunastu do ponad 200), co powoduje mieszane efekty estetyczne, niemniej wieki na nas patrzą...
Mury pałacu od strony morza - widać, że sporo się zmieniło względem pierwotnego projektu
Przed pałacem machnięto wielki turystyczny bulwar
Piwnice jednak zostały w miarę nienaruszone
Domyślamy się, że tak to pierwotnie wyglądało.
Lokalny patron
I palce patrona, którego pogłaskanie ma przynieść szczęście (stąd też taki wypolerowany)
Pomnik akweduktu - wodę do Splitu sprowadzano 30-kilometrowym akweduktem
Budynek ratusza
Panorama Splitu
Spotkaliśmy kota, który próbował polować na ptaki. Te miały z niego niezły ubaw, siadając na gałęziach zbyt cienkich, by unieść sierściucha i pękały ze śmiechu widząc, jak ten nie ma szans ich dopaść.