Prosto z Tatr udałem się zobaczyć włości Sanji w Bośni. Ciekawe miejsce. Trochę jak beskidy, trochę jak lata 90., a trochę zalatuje orientem. Sanji włości są na tyle daleko od granicy, że nie ma już problemu z minami, ale na tyle blisko, że większość Serbów wyjechała w czasie wojny do Serbii. Tylu opuszczonych wiosek to jeszcze nie widziałem. Mapy poza głównymi drogami mają się luźno do rzeczywistości. Kiedy udałem się na wycieczkę rowerową miejscowi patrzyli na mnie, jak na Marsjanina i do tego raczej podejrzliwie niż życzliwie.