Ania i Tomek w drodze na Grzesia
Właśnie wysypaliśmy się z PKS u stóp Doliny Chochołowskie
Schronisko w Dolinie Chochołowskiej tuż tuż... już na końcu tej polany, jeszcze tylko trochę pod górk
Widok na Słowację, w kierunku pd-zach od linii Rakoń-Wołowiec, ale nasza mapa nie sięga dostatecznie daleko, żeby powiedzieć, co to za szczyty/stawy
Pierwsze zdjęcie z Osłem, lokalizacja, jak wyżej (nieznana)
Niżne Jamnicke Pleso (Niżni Jamnicki Staw) uderza błękitem
Vyżne Jamnicke Pleso (Wyżni Jamnicki Staw) lśni w słońcu
Widoki na Ostry Rohacz z okolic Łopaty
Druh Kukołowicz wspina się na coś, co sterczy nad doliną Chochołowską... [to złudzenie - w istocie schodzi - przyp. robiącego zdjęcie]
... ale Ania go wyprzedza! [patrz komentaż wyżej - przyp. robiącego zdjęcie]
A to jeszcze przed nimi... [raczej za nami - widok z okolic Łopaty na Wołowiec - chyba - przyp. autora]
... więc Ania rwie się do boju!
Regeneracja na Niskiej Przełęczy (przed szturmem na Jarząbczy Wierch)
To już za nami... perspektywa z Jarząbczego Wierchu na zachód, wzdłuż szlaku Łopata i Wołowiec
Pytanie I - kto siedzi w lewym dolnym rogu
Koniec trasy się zbliża, będziemy schodzić ścieżką, która na zdjęciu biegnie w lewo... [perspektywa z Jarząbczego Wierchu w kierunku pn-wsch, wzdłuż szlaku Kończysty Wierch, a na lewo Czubik i Trzydniowiański Wierch
.. no, ale wcześniej trzeba cos zjeść! (a Ania, stara bimbrowniczka, musi też, jak widać, wypić)
Drugie zdjęcie z Osłem, ale droga, ktorą widać, prowadzi na Slowację, więc nie puszczę tam Osiołka [widok na Zadnią Raczkową Dolinę z okolic Jarząbczego Wierchu]
Coraz trudniej zebrać się do marszu...
... nawet najtwardszych ogarnia melancholia :-)
Tym optymistycznym zejściem do Doliny Chochołowskiej wreszcie trafiliśmy do schroniska.
Tak oto wreszcie i koniec zdjęć z Chochołowskiej. [na zdjęciu Jarząbcza Równień, po prawej Łopata, po lewej Jarząbczy Wierch]
Taka piękna pogoda powitała nas w dolinie Pięciu Stawó
Żarcie dla sześciu osób: 0,75kg klusek (tym razem, nie aldente), drugie tyle mielonki (przysmażonej), czy klopsików turystycznych, puszka groszku, puszka kukurydzy i z litr sosu (woda z groszku i kukurydzy, słoik koncentratu pomidorowego, dwa sosiki z torebki). Wszystko przygotowane na dwóch maszynkach w około pół godziny przez dzielnych kuchcików Michała i Mateusza było, mimo mało ponętnego wyglądu, ze smakiem pochłaniane przez wygłodniałą grupę w zaledwie kilka chwi
Próba podejścia na przełęcz Zawrat, zakończona została z powodu zachmurzenia (na zdjęciu) i porywistego wiatru (którego nie widać)...
... a tak wyglądał odwrót.
50 metrów niżej nagle pojaśniało, ale za dziesięć minut wszystko wróciło do normy (mleko wszędzie - co to będzie?)
Jak na złość przez całe przedpołudnie chmury nie chciały jakoś ogarnąć Krzyżnego
Landscape z Doliną pięciu Stawó
Początek strumienia Roztoka (kto pamięta Rogasia?) wypływającego z Wielkiego Stawu Polskiego.
Jak widać pierwszego dnia na Pięciu Stawach nieźle wiało - może nie widać tego najlepiej, ale wiatr właśnie niesie pianę po jeziorze.
Ponieważ jedyny, niezachmurzony, szlak wiódł w stronę Morskiego Oka niespiesznie udaliśmy się w tamtym kierunku, choć, jak widać, niektórzy woleliby odpocząć w schronisku po wczorajszym, całodziennym marszu z plecakami (po znakach liczyl 7h20min). [podejście na Świstową Czubę]
Widok na schronisko w Pięciu Stawach, niestety niska przejrzystość powietrza ogranicza walory zdjęcia.
Michał zwrócony w stronę, gdzie, gdzieś tam dalej, powinno być Morskie Oko. [no, niezupełnie, bo patrzy ze Świstówki wzdłuż Doliny Roztoki]
My też patrzymy tam z nadzieją..
... a Druh postanawia nawet ruszyć tam z kopyta.
Morskie Oko puszcza już do nas oko. [z okolic Kępy]
Michał wyciąga rachunki - płacz i płać!
Panorama doliny Pięciu Stawów, z lewej Szpiglasowa Przełęcz, na prawo od niej Szpiglasowy Wierch.
Wodospad wieńczący Dolinę Roztoki [Siklawa]
Tu widać, jak niesamowicie pięknie położone jest schronisko w dolinie Pięciu Stawów - poniżej Dolina Roztoki, wszędzie wokół szczyty po 2000m. Niestety co, za cos - nie ma cieplej wody, ani gniazdek elektrycznych, a miejsca do spania brakuje w sezonie nawet na podlodze... [zdjęcie z okolic Żlebu pod Krzyżnem]
W drodze na Krzyżne Tomek zauważył, że jakieś słowackie szczyty znalazły się powyżej chmur - nie mógł takiej okazji przepuścić!
Jak widać Rysy również nad chmurami.
Ostatnia faza podejścia na Krzyżne (południowym stokiem) dawała niezły wycisk...
... ale z góry były niesamowite widoki!
Uwaga - następne zdjęcie z Osłem (Tomek się krzywi, bo wie, co będzie, jak zgubi Osła).
To wcale nie rafy koralowe, tylko trawa północnej stronie Krzyżnego - krajobraz taki ukazywał się nagle po wejściu na Krzyżne, co było niesamowitym wrażeniem.
Ania gotowa do zdobywania Orlej Perci (czerwony szlak)...�
... Tomek będzie musiał zaraz ruszyć w pościg
To wygląda mi na łańcuchy na Granatach
... a to wydaje się być ich dalszy ciąg
Ania i Kościelec [oba zdjęcia z Zadniego Granat
Kwiat młodzieży polskiej od lewej:
- Tomek - przyszly socjolog z Warszawy, matex - najbardziej dbający o Anię uczestnik
- Bartek - przyszły architekt, studiuje we Wrocławiu - najsympatyczniejszy spotkany turysta
- ja - Osioł koronny (matex) - najbardziej krnąbrny uczestnik
- Michał - przyszły informatyk z Warszawy, o dziwo nie kończyl Staszica - najbardziej przydatny uczestnik
- Maciek - przyszły socjolog, matex, piwowar i wielbiciel glukozy - najmniej przydatny uczestnik
- Druh Tomek - przyszły socjolog, lecz o dziwo nie matex, lecz mat-fiz - najnormalniejszy uczestnik
- Ania przyszła pani prof. matematyki (z akcentem na trzecią sylabę od końca), oczywiście matex - najpiekniejsza uczesticzka
Na Orlej Tomek z Anią spotkali trójkę matexów z klasy równoległej (od lewej: Janek, Duku i Pokor
Ania z Kasprowym w tle (i Giewontem na trzecim planie) [a na Skrajnym Granacie]�
"Jak w zaciśniętej pieści pochować zamarłą..." Ania na tle Zamarłej Turni [alpinisci są na ścianie]
Czwarty matex do kolekcji spotkanych tego dnia - tym razem kolega z klasy Piotr Dittwald�
Niestety Druh nie spisał się i nierozpoznał zakamuflowanej kolejki po pokoje, ale szybko zająłęm najlepsze miejsca na podłodze i spaliśmy całkiem kluturalnie (jak widać).
Ostatnie spojrzenie na Dolinę Pięciu Stawów - widać też od lewej: Gładki Wierch, Walentkowy Wierch, Świnicę (to duże pośrodku), Zawrat (trochę się ukrywa, w końcu to przełęcz), Mały Kozi Wierch i Kozi Wierch (właściwy).
Zdjęcie z Osłem (w sumie nawet dwoma) i Anią na Szpiglasowej Przełęczy. Z boku widać, jak ubytki żarcia korzystnie wpłynęły na objętość naszych plecaków. [w tle Orla Perć, po lewej Krzyżne, po prawej Wołoszyn]
Zaraz zsunę się do Czarnego Stawu pod Rysami, ale chłopaki powiedzieli, że kamień jest zimny, więc nie będą się kłaść i cała dramaturgia spełzła na niczym.
Notabene już niedługo dojdziemy do Buli pod Rysami (2050m - dla porównania Morskie Oko 1400m, Rysy 2499m)
Już niedługo dojdziemy do Buli pod Rysami (2050m - dla porów
Na Rysach spotkaliśmy takiego oto przerośniętego wróbla (wróbel to to nie był - ale się nie znam, więc nie wiem co)
Widoki z Rys (na Słowację)
Tomek i Michał po Słowackiej stronie
To też jest zdjęcie z Osłem, ale gdzie jest Osioł???
Jak wyżej [widok na pn-wsch z Ciężkim Stawem]
To też widok z Rys, ale przynajmniej na Polską stronę - Czarny Staw pod Rysami i Morskie Oko
W drodze powrotnej Tomek postanowił zrobić jeszcze raz tą panoramę, ale już bez przeszkadzajek w naszej postaci.
Choć trudno go dostrzec, tu też jest Osioł!
Choć trudno go dostrzec, tu też jest
Na koniec dwa zdjęcia Morskiego Oka - klasycznie piękne.
... i artystycznie piękne ;)